środa, 20 września 2017

"OSKAR I PANI RÓŻA", czyli o tym, jak bardzo pozory dobrej książki mogą mylić.

Autor: Eric Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 88


Od dzisiaj będziesz bacznie obserwował każdy dzień, mówiąc sobie, że ten dzień to jakby dziesięć lat. - Dziesięć lat? - Tak. Jeden dzień to dziesięć lat.”



Cierpienie dzieci zawsze budzi złość jako niezasłużone nieszczęście, które na nich spadło. Ciężko jest o nim mówić, a jeszcze ciężej pisać w taki sposób, aby nie trąciło to tanim żerowaniem emocji. Czy udało się to autorowi „Oskara i pani Róży”? Niekoniecznie...

Oskar to 10 – letni chłopiec, który jest nieuleczalnie chory. Z tego też powodu stale przebywa w szpitalu. Nie ma już nadziei na jego wyzdrowienie. Oskar nie może pogodzić się z tym, że rodzice, czy kadra szpitala boją się z ni o tym rozmawiać i unikają go. Jedyną osobą, z którą ma bliski kontakt jest wolontariuszka nazywana przez niego panią Różą. Ona proponuje mu następującą zabawę: przez jeden dzień miałby żyć tak, jakby to było 10 lat. Dzięki temu mógłby poznać całe życie. Zachęca go również do pisania listów do Pana Boga. Oskar nie wierzy w Boga, ale zaczyna tworzyć te listy - cała książka ma właśnie formę epistolarną i składa się z tych listów, w których nasz tytułowy bohater opisuje swoje przeżycia.

Dla mnie ta książka jest jak wydmuszka. Początkowo wydaje się być wartościowa, ale tylko do momentu zagłębienia się w jej lekturę. Wtedy dostrzega się, że owa wartość to tylko pozory, ukrywające pustą treść. Opowieść ta trąci tanim sentymentalizmem, graniem na emocjach czytelników. Wiele w niej znanych wszystkim złotych myśli typu: „Choroba jest częścią mnie”, które wydają się być sentencjami już gdzieś zasłyszanymi.

Oskar w całej opowieści nagminnie nadużywał przekleństwa „cholera” i jego odmian. Ogólnie jego język nie pasował do jego wieku, był bardziej właściwy nastolatkowi czy dorosłemu niż dziecku. Sposób, w jaki osoby w tym wieku opisują swoje doświadczenia np. w całowaniu nie rażą aż tak bardzo, jak w przypadku, gdy w ten sam sposób czyni to małe dziecko – wtedy wydaje się to być po prostu wulgarne. Włożenie w usta 10 – letniego chłopca takich „dorosłych” odzywek okazało się dla mnie być nie do przyjęcia. Nie podobało mi się również i mocno raziło skrajnie negatywne odniesienia Oskara do rodziców czy Brigitte, dziewczynki z Zespołem Downa (również przebywającej w tym samym co on szpitalu). Nawet śmiertelna choroba tego chłopca nie usprawiedliwia według mnie takich słów, jak „Po tych dwojgu kretynach, którzy nie mają więcej rozumu jak worek na śmieci...” (w odniesieniu do rodziców), czy „Więc kiedy Brigitte, ta z downem, która zawsze się do wszystkich klei, bo u mongołów to normalne, są bardzo uczuciowi, przyszła do mnie przywitać się, pozwoliłem jej całować się wszędzie. Szalała z radości, że jej pozwalam. Zachowywała się jak pies, który wita swojego pana” - dla mnie są one świadectwem czystego chamstwa i wręcz okrucieństwa. Mi osobiście podobały się tylko dwa aspekty książki „Oskar i pani Róża”, a mianowicie wspomniana wyżej zabawa traktowania jednego dnia jak 10 lat życia oraz wzruszające zakończenie. To jednak zbyt mało, abym mogła cenić całą opowieść.

Podsumowując – nie mogę polecić tej książki, gdyż ciężko polecać mi cokolwiek co nie przypadło mi do gustu. Jednak jest to moja subiektywna opinia. Jeżeli komukolwiek się ona podoba, to dobrze. Każdy z nas ma inny gust czytelniczy i to jest fantastyczne. W końcu na świecie jest tyle książek, że każdy znajdzie coś dla siebie.

czwartek, 14 września 2017

"DYGOT" (JAKUB MAŁECKI)

Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 312

Bo życie to jeden, kur...a, wielki dygot”


Istnieje zło, które przywiera do człowieka niczym druga skóra i na zawsze odciska swoje piętno, które kształtuje życie poprzez uprzedzenia doprowadzające do tragedii. Widać to m. in. poprzez okrucieństwo powojennej polskiej prowincji nie wybaczającej odmienności. Opowiada też o tym „Dygot” autorstwa Jakuba Małeckiego.

Pomimo tego, że zakupiłam tę książkę jakiś rok temu, zapoznałam się z nią dopiero stosunkowo niedawno. Wcześniej miałam dość duże wątpliwości, czy naprawdę chcę ją przeczytać. Nominacje do Nagrody Literackiej Angelus, Poznańskiej Nagrody Literackiej oraz do Książki Roku według portalu Lubimyczytać.pl w kategorii literatura piękna, Złote Wyróżnienie Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, mnóstwo pozytywnych opinii i recenzji. Trochę mnie to odstraszało. Obawiałam się, że przez te wszystkie zachwyty nabiorę nie wiadomo jak wysokich oczekiwań, by potem mocno się rozczarować, gdy „Dygot” okaże się jedynie przyzwoitą powieścią. Przyznam się szczerze, że gdyby nie lipcowy Bookathon, to jeszcze przez długi czas bym po nią nie sięgnęła. Wybrałam ją w sumie z konieczności, bo jako jedyna pasowała mi jakoś do jednego z wyzwań. Zaczęłam ją czytać i zauroczyłam się jej treścią już od pierwszej strony.

Frau Eberl, Niemka uciekająca przed żołnierzami Armii Czerwonej, przeklina Jana Łabendowicza jego żonę i ich nienarodzone dziecko. Jan początkowo miał ją odwieźć do Niemiec, jednakże w czasie jazdy odmówił jej pomocy i zostawił ją samą wraz z córkami na środku drogi, sam uciekając. Niedługo po tym wydarzeniu Irena, żona Jana, rodzi Wiktora - chłopca o białej jak śnieg skórze, który zostaje odrzucony przez mieszkańców ich wsi jako odmieniec. Z kolei Emilię, córkę Bronka Geldy ściska klątwa cyganki, której ten odmówił pieniędzy. Mając zaledwie kilka lat zostaje ona ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu i ledwo uchodzi z życiem. Drogi obu tych rodzin w pewnym momencie się przecinają, a dodatkowo zespala je uczucie jakie połączy Wiktora i Emilię. Po upływie kilkudziesięciu lat ich syn, typowy lekkoduch, zdoła rozwikłać pewną tajemnicę rodzinną, co w pewien sposób zmienia też jego samego.

Dygot” jest uniwersalną opowieścią o codzienności, wewnętrznych rozterkach, wyobcowaniu wśród rodzimej społeczności, czy inności z góry skazanej na odrzucenie. Słowa w tej książce mają olbrzymią moc i potrafią nawet zabijać. Klątwy rzucone przez cygankę i Frau Eberl ścigają członków obu rodzin nawet po upływie wielu lat. Sam dygot jawi się jako mieszanina cierpienia, zagubienia i jakiegoś wewnętrznego rozmycia. To tajemnicze drżenie wywołane obawą, co będzie dalej.

Książka Jakuba Małeckiego opowiada czytelnikom historię zwyczajnych ludzi, którzy są opisywani z perspektywy ich wewnętrznych przeżyć i rozterek wpływających na podejmowane przez nich decyzje. Ja osobiście miałam wrażenie, że dzięki temu stali się oni tacy swojscy, jakby żyli gdzieś obok nas. Jednocześnie autor w subtelny sposób pokazał okrucieństwo społeczności, która nie wybacza odmienności.

Wiktor urodził się jako albinos – człowiek o bardzo jasnej karnacji, białych włosach, brwiach i rzęsach. Był przez to prześladowany przez mieszkańców swojej wsi. Oskarżali go oni o wszelkie nieszczęścia, jakie ich dotykały. Nie rozumieli istoty jego przypadłości i z góry ją odrzucali jako coś złego. Z drugiej strony panowało u nich przekonanie, że poszczególne części jego ciała mogą stać się amuletami i zapewnić im szczęście. Wiktor dorastał więc wyobcowany i nieakceptowany przez swoje środowisko. Walczył z własnymi demonami w nikim nie znajdując wsparcia. Z drugiej strony mamy Emilię. Będąc dzieckiem została ona ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu. Co prawda przeżyła wtedy, jednakże do końca życia na jej ciele pozostały szpecące blizny. Z tego też powodu była odtrącana przez rówieśników, co z pewnością ujemnie wpływało na jej życie. Mamy więc dwoje ludzi obarczonych fatum, którzy nie ze swej winy cierpią z powodu swojej inności. Łączy ich uczucie miłości i początkowo wydaje się, że w końcu zaznają szczęścia w życiu. Niestety, owo fatum daje w końcu o sobie znać...

W„Dygocie” Jakuba Małeckiego zostały opisane losy 2 rodzin na przestrzeni prawie 70 lat. Jest to historia ich codzienności i brak jest zawirowań wpływających na większą grupę ludzi. Z drugiej strony są w opowieść zostały wplecione wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce (jak np. wybór kard. Wojtyły na papieża czy atak na wieże World Trade Center), jednakże one również nie mają wpływu życie bohaterów. Ich losy są opisane dosyć dynamiczne, ale w taki sposób że czytelnik podczas lektury ma wrażenie, jakby świat wokół niego zwolnił. Jako swego rodzaju smaczek mogę wyjawić, że przez część książki przewija się postać pewnej znanej polskiej aktorki przedwojennej, jednakże to też nie wpływa znacząco na akcję.

Bardzo podobał mi się styl książki. Została ona napisana w niezwykle pięknym, literackim języku, dopracowanym w najmniejszych nawet szczegółach. Nawet detale są opisane w wysmakowany sposób. Można by powiedzieć, że przy użyciu minimum słów jest tu pokazane maximum treści. Świat nierealny w wyrafinowany i dobrze zbalansowany sposób są tutaj połączone ze światem rzeczywistym. Rzucone klątwy i ponure przepowiednie tworzą tutaj niesamowity klimat ubarwiający całą historię. Rzeczywistość wymyka się normalnemu rozumowaniu i stoi niejako w kontrze ze sprawami przyziemnymi, których jest przecież niemało. Jakub Małecki stworzył utwór pełny emocji, wymykający się utartym schematom.

Dygot” jest dla mnie książką wyjątkową, literacką perełką, która hipnotyzuje od pierwszej do ostatniej strony. Pamięta się o niej długo po zakończeniu lektury. Wchodzi gdzieś głęboko w człowieka i zakotwicza się na wiele tygodni. Kiedy skończyłam ją czytać byłam na siebie ogromnie zła za to, że tak długo zwlekałam z jej lekturą. Teraz rozumiem zachwyty nad nią i w pełni je podzielam.

THE NAME GAME BOOK TAG

Mówi się, że pierwszy wpis jest najtrudniejszy... Aby przełamać pierwsze lody, postanowiłam się Wam przedstawić, ale tak nietypowo, bo w formie tagu :-) The Name Game Book Tag znalazłam na kanale Ariel Bissett. Tag polega na tym, aby do liter swego imienia dopasować konkretne tytuły, których tytuły zaczynają się na jego litery. Tak więc zapraszam do czytania.


 - E - 


"Ekspozycja" Remigiusz Mróz


Pierwsza książka tego autora, po którą sięgnęłam, dlatego mam do niej pewny sentyment. Wciąga niesamowicie, akcja pędzi na łeb na szyję, czasami jak dla mnie nawet zbyt szybko. Zapewnia miłą rozrywkę na jeden, góra dwa wieczory - na tak krótko, ponieważ gdy się sięgnie po książkę, nie ma ochoty jej się odłożyć dopóki nie dotrze się do ostatniej strony. Ostatnie zdanie to majstersztyk, przyprawiło mnie o mini zawał :-)


- W - 


"Wichrowe Wzgórze" Emily Brönte


Książka przedstawia historię burzliwego i pełnego namiętności uczucia łączącego dwoje bohaterów - Cathy i Heathcliffa - uczucia, które nie miało szans na spełnienie. Niesamowita atmosfera wrzosowisk, wyraziści i niejednoznaczni bogaterowie sprawiają że książka na długo zostaje w pamięci.


- A -

"Anna Karenina" Lew Tołstoj


Momumentalna opowieść o kobiecie, która odważyła się iśc za głosem serca i zapłaciła za to wysoką cenę... Powieść wielowątkowa, obok której nie sposób przejść obojętnie. Do odczytywania wciąż na nowo.